czwartek, 24 lutego 2011

8. Wypadek.

Następnego dnia Shirai wstał razem z Ichiru. Miał do załatwienia parę spraw związanych ze szkołą. Gdy czarnowłosy szykował się do pracy, jego partner zaparzył kawę. Usiedli razem na kanapie w salonie.

- Okropna pogoda. Już dawno tak mocno nie padało. Jedziesz dziś samochodem, Ichi? – zapytał wpatrzony w okno Shirai. Pogoda rzeczywiście była nienajlepsza. Padał deszcz i wiał okropny wiatr.

- Tak, gdybym szedł na pieszo niesamowicie bym zmókł nim doszedłbym do wydawnictwa. – odpowiedział upijając łyk gorącej kawy. – Mam dziś spotkanie z autorem. To jego pierwszy duży projekt, ale naprawdę nie wiem, czym on się tak ekscytuje. Dzwonił do mnie przed chwilą, czy aby na pewno dziś jest to spotkanie. Irytujący człowiek. – powiedział Ichiru. Shirai zaśmiał się cicho. Czarnowłosy skończył kawę i odłożył kubek na stolik. Włączył telewizor. Leciał jakiś program informacyjny. Nagle ekran zasłoniła mu sylwetka Shirai’a. Ten pochylił się nad nim i ułożył kolano między jego nogami.

- Dasz radę, Ichi-chan, wierzę w Ciebie. – powiedział delikatnie całując mężczyznę. Jego usta były gorące. Usta Shirai’a były gorące tylko wtedy gdy pożądał Ichiru. Zatracili się w tym pocałunku. Ichiru pierwszy się odsunął.

- Shi-chan, głupku. Przez Ciebie spóźnię się do pracy. – powiedział podrywając się z miejsca. Szybko założył płaszcz i buty. Gdy dotknął klamki, Shirai złapał go w pasie i cmoknął.

- Uważaj na siebie, Ichiru. Kocham Cię. – powiedział cicho. Emanowało od niego szczęście i ciepło.

- Do zobaczenia, Shi-chan. – rzucił z uśmiechem wychodząc. Gdy drzwi się zatrzasnęły Shirai westchnął ciężko. Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się zbyt dobrze. Shirai czuł to.

Ichiru wsiadł do czarnego mercedesa. Gdy wyjeżdżał z podziemnego parkingu na przednią szybę samochodu spadło miliony kropel. Deszcz padał nadzwyczaj mocno. Wycieraczki pracowały na najwyższych obrotach, ale to nie ułatwiało widoczności. Ichiru jechał stosunkowo powoli. Skupiał się na drodze, a w radiu leciało Alice Nine – Gemini. Podśpiewywał sobie cicho. Nagle zobaczył samochód jadący z naprzeciwka. I to jego pasem. Nie miał jak go wyminąć. Na początku myślał, że to sen. Hamował jak tylko mógł, ale samochód jadący z naprzeciwka nie ustawał. I nagle stało się. Czerwona Toyota uderzyła w czarnego mercedesa. Ichiru poczuł ogromny ból. Potem była już tylko ciemność. Ruch na drodze ustał.

Shirai stał w kolejce do sekretariatu, gdy jego telefon zadzwonił. Przeprosił wszystkich i wyszedł na korytarz. Popatrzył na wyświetlacz. Jakiś nieznany numer.

- Mochi mochi?

- Pan Ishinomori Shirai? – zapytał jakiś męski głos.

- Tak, coś się stało? – zagadnął nieco przerażony.

- Był pan telefonem pierwszego kontaktu Ichiru Kiryuu. Był wypadek samochodowy. Pan Kiryuu obecnie znajduje się w szpitalu. Sądzę, że chciałby pan… - Shirai nie pozwolił mu dokończyć.

- Już jadę. – powiedział i rozłączył się. Zamarł. Ichiru… w szpitalu? Wybiegł ze szkoły i złapał pierwszą taksówkę.

- Szpital okręgowy, tylko szybko. – powiedział niespokojnie. Gdy dojechali na miejsce zapłacił nie oczekując reszty. Wybiegł z taksówki wprost do szpitala. Zaczepił jakiegoś lekarza.

- Kiryuu Ichiru, gdzie on jest? – zapytał zdyszany.

- Pan Ishinomori Shirai? Proszę za mną. – powiedział i zaprowadził go do gabinetu. – Pan Kiryuu jest w ciężkim stanie. Właśnie trwa operacja. Gdyby karetka tak szybko nie przyjechała mógłby stracić obie nogi.

- On będzie żył? – zapytał zdruzgotany.

- Tak, będzie żył. Ale przez najbliższe trzy dni będzie w śpiączce. Niech pan przychodzi do niego i mówi do niego. To mu pomoże. – powiedział lekarz bezbarwnym tonem. Shirai załamał ręce.

- Czy mogę tutaj przyjść wieczorem? – zapytał pewnie. Mimo to jego głos drżał.

- Tak, niech pan przyjdzie. Proszę powiedzieć w recepcji, że jest pan pierwszym kontaktem. Odwiedziny w godzinach wieczornych są zabronione.

Shirai wyszedł na deszcz. Zaczął płakać. Gdy Ichiru wychodził do pracy, Shirai kazał mu uważać na siebie. Jego Ichi… jego ukochany.

5 komentarzy:

  1. Łee :c *epilepsja* Ale i tak mi się podoba xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszyscy, którzy chcą teraz zabić Hiro, niech zabiją mnie, bo to ja wpadłam na ten pomysł. :c xD || Fajne. *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie będę miała ochoty uszkodzenia Sumi Megumi jeśli Hiromi doda coś szybko xp
    Ale kończenie w takim momencie aż za bardzo pobudza moją ciekawość...

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie NN zapraszam :) i jak byś mogła to również mnie informuj o nowych notkach na tym blogu i tym drugim. Z góry dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń