poniedziałek, 14 lutego 2011

4. Mały problem.

Shirai obudził się bladym świtem. Czuł na sobie ramię Ichiru. Nie chciał się ruszać, aby go nie obudzić. Nie mógł zasnąć. Myślał o tym, co robili wieczorem. Czuł lekkie zakłopotanie. Prawie się nie znali. Ale jednak było to magiczne przeżycie. Pierwszy raz czuł takie emocje. Był cały obolały, ale nie przeszkadzało mu to. W tej samej chwili naszła go jeszcze jedna myśl. Czy ja naprawdę uprawiałem seks z facetem?! Odpowiedz była oczywista. Nigdy by się czegoś takie po sobie nie spodziewał. Ale w czarnowłosym było coś takiego, co go przyciągało. Czuł, że to coś pięknego.

W tym samym momencie obudził się Ichiru. Zdjął ramię z Shirai’a i usiadł na łóżku. Przetarł oczy. Był rozczochrany i miał podkrążone oczy. Shirai pomyślał, że wygląda jeszcze bardziej uroczo niż zwykle. Usiadł za czarnowłosym i objął go w pasie. Shirai pocałował go w ramię. Ichiru poczuł chłodne wargi chłopaka na swojej skórze i zrobiło mu się gorąco. Odwrócił głowę tak, że ich usta prawie się stykały. Patrzyli sobie głęboko w oczy.

- Um, muszę się zbierać. Spóźnię się do pracy… - powiedział zakłopotany Ichiru. Shirai popatrzył na niego ze smutkiem. Nie chciał żeby wychodził, nie teraz. -… ale zostań tutaj. Wrócę o szesnastej. Czuj się jak u siebie w domu. – powiedział Ichiru z uśmiechem na ustach. Chłopak od razu się rozpromienił.

- Hm, jesteś niepełnoletni. Nie musisz czasem wrócić do domu? – zapytał Ichiru z wielkim bólem. Miał ochotę zaproponować temu chłopakowi choćby wspólne mieszkanie.

- Za miesiąc będę miał 18 urodziny. Moja przybrana matka i tak nie zauważa mojej nieobecności. Ale jeśli Ci przeszkadzam to powiedz.. – powiedział cicho Shirai.

- Nie, oczywiście, że nie. – powiedział szybko Ichiru i pocałował chłopaka. Wstał z łóżka i zaczął się zbierać. Shirai poszedł zrobić kawę.

- Dziękuję, była pyszna. – powiedział Ichiru, gdy już ją wypił. – Muszę lecieć, bo się spóźnię. Pa! – krzyknął i zniknął za drzwiami.

Ich życie diametralnie się zmieniło. Shirai bywał u Ichiru codziennie, sypiali ze sobą, było im ze sobą dobrze. Kochali się i to było dla nich najważniejsze. Pewnego dnia zadzwonił telefon Ichiru.

- Słucham? – powiedział.

- Ichiru? Tu ojciec. – powiedział niski, męski głos poważnym tonem. Ichiru stanęło serce. Nie rozmawiali ze sobą odkąd Ichiru się wyprowadził. Nie przepadali za sobą, więc nie mieli potrzeby utrzymywać kontaktu. – Musimy się spotkać. Przyjadę do Twojego mieszkania. Dziś o ósmej, pasuje Ci? – Ichiru wiedział, że nie oczekuje odpowiedzi.

- Jasne.- rzucił krótko i rozłączył się. Stał przez chwilę z telefonem w ręku i nie wiedział co ma robić.

- Shirai, mam do Ciebie prośbę. Dziś przyjeżdża tu pewna osoba. Nie chcę, abyś ją spotkał. Czy możesz gdzieś wyjść koło ósmej?

- Oczywiście. Nie chcę sprawiać problemu. – odpowiedział Shirai z delikatnym uśmiechem.

Wpół do ósmej Shirai zbierał się do wyjścia. Gdy zakładał buty podszedł do niego Ichiru i oparł się o ścianę.

- Gdzie pójdziesz? – zapytał z udawaną obojętnością.

- Nie wiem jeszcze. Może pójdę sprawdzić co z Mitsu… - odpowiedział chłopak. Wstał i rozprostował koszulę. Nagle poczuł chłodne wargi Ichiru na swoich wargach.

- Masz tutaj wrócić. – powiedział zalotnie Ichiru, gdy tylko się rozłączyli. Shirai uśmiechnął się szeroko i wyszedł. Gdy schodził schodami w dół minął starszego mężczyznę w czarnym płaszczu. Miał niezwykle zacięty wyraz twarzy. Za nim podążała drobna dziewczyna ubrana w czerwoną sukienkę. Shirai rzucił tylko na nich okiem i poszedł dalej.

Rozległo się pukanie do drzwi. Ichiru podszedł do drzwi, aby otworzyć. W progu ujrzał swojego ojca. Mierzył go wzrokiem pełnym nienawiści. Przyszedł za wcześnie. Ichiru miał nadzieję, że nie spotkał Shirai’a.

- Nie wpuścisz mnie do środka, synu? – powiedział oschle mężczyzna.

- Wejdź. – powiedział Ichiru i udał się w stronę kanapy. Mężczyzna wszedł do domu,a za nim weszła drobna dziewczyna. Ichiru przyjrzał się jej uważnie. Miała brązowe włosy i czarne oczy. Ojciec usiadł na kanapie, a dziewczyna pozostała przy drzwiach.

- Hisako, podejdź tutaj. Ichiru, oto Miyamoto Hisako. Twoja przyszła żona. – powiedział starzec. Ichiru otworzył oczy szeroko ze zdumienia, nie wierzył w każde słowo wypowiedziane przez ojca.

- Co do cholery. – powiedział cicho.


Ten rozdział dedykuję Zuki. ♥

2 komentarze:

  1. Zrobiło się naprawdę ciekawie ale to bardzo dobrze xD
    aż ciekawość mnie zżera co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohoh, zły ojciec. :<
    ♥♥♥ Ciekawy rozdział. :*

    OdpowiedzUsuń