czwartek, 17 lutego 2011

6. ...

Od czasu wizyty ojca nikt nie zakłócał spokoju Ichiru i Shirai’a. Czarnowłosy codziennie chodził do pracy zostawiając swojego kochanka w domu. Gdy wracał, czekał na niego ciepły obiad. Później mieli już czas tylko dla siebie. Takie życie zdawałoby się być idealne. Aż do pewnego dnia.

Ichiru wyszedł do pracy, gdy Shirai jeszcze spał. Gdy wstał czekało go sprzątanie i nauka, choć Ichiru wyraźnie zabronił mu sprzątać popierając swoje słowa argumentem ‘’to moje mieszkanie’’. Mimo to Shirai go nie słuchał. Jeśli jego seme pozwalał mu mieszkać u siebie za nic, to musiał się jakoś odpłacać. Około godziny piętnastej Shirai usłyszał pukanie do drzwi. Nie spodziewał się nikogo. Poszedł szybko otworzyć. Gdy nacisnął na klamkę, a drzwi się otworzyły ujrzał drobną postać dziewczyny. I w tym momencie był wręcz pewny, że ją już widział. To była ta dziewczyna, którą spotkał na schodach w dniu, kiedy do Ichiru przyjechał ojciec. Był tego pewien.

- Czy zastałam Ichiru? – zapytała nieśmiało dziewczyna. Shirai przez chwilę dokładnie się jej przyglądał. Nie wyglądała na nieśmiałą, a wręcz przeciwnie. Miałą na sobie krótką, czarną sukienkę i buty na obcasie.

- Nie ma go. Ale niedługo powinien wrócić. Czy zechce pani na niego poczekać w środku? – zapytał uprzejmie. Dziewczyna przytaknęła i weszła do środka. Usiadła na niebieskiej kanapie, a Shirai poszedł zaparzyć herbaty. Gdy wrócił z dwoma filiżankami, usiadł w stosownej odległości i położył filiżanki na podkładkach we wzór przypominający kwiaty wiśni. Mimo wszystkiego co przeżył, był poukładanym człowiekiem.

- Ichiru powinien wrócić o 16. Eto.. – zaczął nieśmiało Shirai. Nie wiedział o czym rozmawiać z tą dziewczyną.

- Nie przyszłam tutaj z własnej woli. – zaczęła sucho – Jestem kandydatką na żonę Ichiru. Moi rodzice i jego tak postanowili. Ja tego wcale nie chcę. Nie podoba mi się on i jego charakter. Wolę ciche osoby. Białowłose.. – powiedziała zalotnym tonem i przysunęła się do chłopaka. Położyła rękę na jego udzie. Shirai się speszył. Co ta dziewczyna wyprawia?!

- Eto.. jesteś głodna? Może przyniosę… - powiedział i próbował wstać, ale dziewczyna przytrzymała go za rękę.

- Zostań. – powiedziała i pociągnęła go na ziemię. Usiadła na nim okrakiem. Z racji tego, że Shirai był drobnym chłopakiem, a ona nie ważyła tyle, na ile wyglądała, chłopak nie mógł się wydostać. Zaczął protestować, ale uciszyła go pocałunkiem. Zaczęła rozpinać górne guziki jego koszuli. Shirai nie mógł nic zrobić. Poczuł jej gorące wargi na torsie. To całkowicie różniło się od pocałunków Ichiru. Jego wargi były zimne, jej gorące. Pocałunkami zeszła aż do jego spodni. Rozpięła jego guzik i rozporek i wsadziła rękę do środka. To nie sprawiało Shirai’owi przyjemności. Miał ochotę się rozpłakać.

Ichiru właśnie wyszedł z pracy. Głowa bolała go niemiłosiernie, więc zwolnił się trochę wcześniej. Kręciło mu się w głowie, chciał jak najszybciej. W drodze powrotnej myślał o swoim uke. Cały czas o nim myślał. W pracy o mało nie wylał kawy na dyrektora, bo szedł zamyślony korytarzem. Ten związek nie wpływał na niego dobrze. Ale mimo wszystko tak bardzo kochał Shirai’a, że nic nie było dla niego przeszkodą. W pewnych momentach zastanawiał się też nad tym, czy Shirai aby na pewno tego chce. Wyznał mu miłość, ale… czy związek z facetem nie jest dla niego uciążliwy? Wciąż się uczył, we wrześniu czekał go powrót do szkoły. Postanowił, że jeśli jakakolwiek dziewczyna zawróci mu w głowie, to on nie będzie dla niego przeszkodą. Chciał, aby Shirai był szczęśliwy. Tylko to się dla niego liczyło.

Gdy doszedł już do bloku, w którym znajdowało się jego mieszkanie dziwnie się poczuł. W oknie nie paliło się światło. Gdy wszedł do środka nie czuł też zapachu obiadu. Shirai’a nie ma? Pomyślał. Gdy wszedł na górę i stanął pod drzwiami usłyszał damski głos i cichy szloch chłopaka. Szybko wyjął kartę i wtargnął do domu. Jego serce pękło na milion kawałków. Zobaczył Shirai’a leżącego na podłodze w rozpiętej koszuli, a na nim siedzącą okrakiem dziewczynę. Poznał ją od razu. Miyamoto Hisako. Miał ochotę wywalić tą dziwkę za drzwi za szmaty. Tylko takie słowa mogły wyrazić jego uczucia. Popatrzyła na niego zabójczym wzrokiem. Spod wachlarza rzęs widać było oczy pełna pożądania. Pożądała Shirai’a. Jego Shirai’a. Tego biednego chłopca, który leżał pod nią na ziemi ze łzami w oczach. Dziewczyna podniosła się, poprawiła sukienkę i ruszyła w jego kierunku. Nawet na nią nie spojrzał. Ubrała buty i wyszła. Ichiru zamknął za nią drzwi i udał się do sypialni. Następnego dnia miał wolne. Położył się na łóżku, wsadził twarz poduszkę i płakał. W salonie Shirai wstał z podłogi i doprowadził się do porządku. Wiedział, że nie powinien teraz wchodzić do sypialni. Położył się na kanapie, przykrył kocem i zgasił światło. Obaj nie spali całą noc.

4 komentarze: